Aromamarketing – zapachowa wizytówka marki [Marcin Kasprzak, ScentCare]

Aromamarketing  to dziedzina marketingu, która odpowiada za zapachowy wystrój wnętrz firmy. Gdyż marketingowcy wiedzą, że kupujemy nie tylko oczami, ale również nosem. Więcej na ten temat w wywiadzie mówi Marcin Kasprzak ze ScentCare.

Pomysł na tę rozmowę narodził w dość nietypowy sposób. Otrzymałam na skrzynkę blogową krótką notkę o systemie ScentLogic stosowanym w aromarketingu. Wprawdzie rzadko piszę o nowych produktach, ale temat był na tyle ciekawy, aby porozmawiać z Marcinem Kasprzakiem, właścicielem firmy ScentCare, o aromamarketingu. Czym jest aromamerketing, przez jakie firmy jest stosowany, jak wygląda kwestia doboru zapachu, a w końcu – jakie najnowsze technologie są w nim stosowane. Zapraszam do lektury!

Rozmowa z Marcinem Kasprzakiem – właścicielem firmy ScentCare

Anna Miotk: Czym jest aromamarketing? Na jakich naukowych podstawach bazuje?

MK: Aromamarketing jest gałęzią marketingu sensorycznego. Bazuje na naszych pierwotnych instynktach i emocjach. Węch jest najdoskonalszym ze zmysłów. Nasza pamięć długotrwała jest w stanie przypomnieć sobie zapachy sprzed 50 lat, co udowodnili znani badacze – Richard Axel i Linda Buch. Dzięki węchowi jesteśmy w stanie odtworzyć każde miłe wspomnienie. Dlaczego zatem nie wykorzystać tego potencjału w budowaniu miłych wspomnień zakupowych? Aromamarketing jest sztuką wykorzystania zapachu w celu nawiązania długofalowych relacji z klientem, zapewnienia mu poczucia bezpieczeństwa i komfortu oraz silnego związania z marką. Nasza firma, ScentCare, od 12 lat wdraża nowe osiągnięcia naukowe z dziedziny marketingu zapachowego, odpowiednie do branży i profilu działalności klienta. Przedstawiamy korzyści, jakie niesie za sobą zastosowanie loga zapachowego – unikatowej wizytówki oddziałującej na emocje. Dlaczego aromamarketing jest tak skuteczny? Proszę sobie wyobrazić, że nasz mózg ignoruje ponad 80% przekazów reklamowych odbieranych za pomocą zmysłu wzroku bądź słuchu. Pomożemy podążać alejami galerii handlowej zamyśleni, w słuchawkach na uszach i ciemnych okularach, a zapach i tak do nas dotrze. Bodźce wzrokowe odbieramy na poziomie świadomym, natomiast węchowe są nieuświadomione. Zanim poczujemy zapach, nasz mózg już odbierze bodźce. Zmysł węchu jest potwornie niedoceniony, a szkoda, bo aż 75% codziennych decyzji podejmujemy właśnie z jego pomocą. Aż 73% klientów podkreśla, że chętnie dokonują zakupów w sklepach, w których ładnie pachnie.

Jak podsumowaliby Państwo polski rynek aromamarketingu? Czym Polska różni się od innych rynków? Czy są jakieś zapachy szczególnie preferowane przez polskich konsumentów? Jakie firmy i branże najczęściej korzystają z tego typu usług?

MK: Polski rynek jest w dalszym ciągu bardzo powściągliwy, choć muszę przyznać, że świadomość naszych klientów jest coraz większa. Wielu z nich mylnie uważa, że aromamarketing jest ekskluzywnym dodatkiem za bardzo wysoką cenę. Ekskluzywnym – zgodzę się, jednak miesięczny koszt aromamarketingu jest o wiele niższy, niż się wydaje. Polscy przedsiębiorcy zdają sobie już sprawę z tego, że marketing zapachowy jak tak samo istotny jak wystrój wnętrz, muzyka, czy profesjonalna obsługa. Z kolei klienci stają się coraz bardziej wymagający. Chcą poznawać produkty wszystkimi zmysłami, nie tylko wzrokiem i dotykiem, ale także węchem. Z usług aromamarketingu najchętniej korzystają galerie handlowe, sieci odzieżowe, hotele, salony samochodowe, kliniki, developerzy. Mamy klientów praktycznie w każdej branży. Myśląc o polskim rynku, nie mogę nie wspomnieć o tym, że firma ScentCare jest jedynym polskim producentem urządzeń do aromatyzacji pomieszczeń. Klienci chętnie podejmują z nami współpracę, gdyż nasze kompozycje nie posiadają alergenów. Wielkość cząsteczek emitowanych przez nasze urządzenia jest bezpieczna dla klientów, ponieważ nie wpadają one do płuc. Jest też optymalna dla systemów przeciwpożarowych – zdarzało się, że urządzenia innych firm włączały alarmy w galeriach handlowych.

Co zmieniło się w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat w zakresie aromamarketingu? Jakie zmiany Państwo obserwują, jeśli chodzi o kupujących tego typu rozwiązania? A jakie z kolei są trendy konsumenckie?

MK: Zmieniła się świadomość naszych klientów, o czym wspomniałem już wcześniej, a poza tym klientom zależy na tym, aby systemy, które montujemy były niezauważalne. Zapach musi intrygować, jest jak cicha muzyka w oddali. Kupującym zależy na tym, aby systemy były jak najbardziej dyskretne i ukryte. Jakie zapachy preferują klienci? Myślę, że jest to sprawa tak indywidualna, że zainteresowaniem klientów cieszy się pełna paleta zapachów. Istotne jest to, że Polacy lubią zmiany sezonowe. W związku z nadejściem jesieni chętniej sięgają po zapachy bardziej intensywne i bardziej słodkie. Wraz z odejściem lata bergamotka musi ustąpić miejsca drzewu sandałowemu i wanilii. Należy jednak pamiętać o tym, że dobór zapachu należy zlecić specjalistom, którzy po dogłębnej analizie marki i branży wyselekcjonują najodpowiedniejsze aromaty dostosowane do charakterystyki i klimatu wnętrza. Nie możemy przecież zastosować zapachu kruchych ciastek w gabinecie stomatologicznym. Tam lepiej sprawdziłyby się zapachy wyciszające, relaksujące i redukujące ból…

Jak wyglądają nowoczesne urządzenia do aromamarketingu? Jak działają? Na czym polegają najnowsze zmiany technologiczne?

MK: Na bazie 12 lat doświadczeń wyprodukowaliśmy bezobsługowe urządzenie ProSense Pro. Wykorzystuje ono technologię nanodyfuzji. Oznacza to, że kompozycja zapachowa rozpylana jest w postaci „mikromgiełki”, która jest tak lekka, że bezproblemowo aromatyzuje powierzchnie od małego gabinetu, aż po wejścia do galerii handlowych czy hali sportowych. Dyfuzory mogą być montowane w kilku opcjach. Myślę, że najciekawszą jest ukrycie ich w systemie wentylacyjnym. Programowalny system pozwala aromatyzować pomieszczenia w wybrane dni tygodnia w określonych godzinach. Posiada możliwość regulacji intensywności. Urządzenia naszej produkcji w odróżnieniu od konkurencji są bardzo ekologiczne i energooszczędne. Aż 90% materiału, z jakiego są wykonane, podlega recyklingowi. Wszystkie zapachy pozbawione są alergenów, a dyfuzor zużywa przy stałej pracy jedynie 8 watów. Jako producent stosujemy jeden rodzaj obudowy i kompresora, stąd niższa cena naszych produktów w stosunku do konkurentów. Urządzenia są wydajne – jedno może rozprowadzać zapach w dwóch pomieszczeniach.

Internet rzeczy wkroczył także w obszar aromamarketingu. Jakie nowoczesne rozwiązania z tego zakresu funkcjonują już na świecie?

MK: Podążając za potrzebami rynku, ale przede wszystkim potrzebami naszych klientów, firma ScentCare jako pierwsza na polskim rynku wprowadziła nowoczesne rozwiązanie bazujące na technologiach IOT (Internet of Things) – system zdalnego inteligentnego sterowania urządzeń do aromamarketingu.  Za pomocą naszego autorskiego projektu ScentLogicTM dajemy możliwość zarządzania urządzeniami do aromarketingu z dowolnego miejsca na ziemi. Od dziś nasi klienci mają pełną kontrolę nad urządzeniami aromatyzującymi powierzchnie. Mogą w czasie rzeczywistym dowolnie zmienić poziom natężenia zapachu, zaprogramować czas pracy urządzenia, sprawdzić stan zapachu w butelce lub dokonać szybkiej diagnostyki systemu, co skraca czas reakcji serwisu.

Czym wyróżnia się Państwa najnowszy produkt ScentLogicTM? Jak on działa?

MK: System ScentLogicTM działa na komputerach stacjonarnych, laptopach jak również na systemach mobilnych IOS, Android, Windows. Dostępne jest też zdalne wsparcie z naszej strony. Docelowo rozbudujemy ScentLogicTM o szereg funkcjonalności jak np. monitorowanie jakości powietrza, temperatury, wilgotności ciśnienia czy zarządzanie jednym i więcej systemami. Jest to rozwiązanie wygodne nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla klienta, gdyż załoga serwisowa jest w stanie zareagować w błyskawicznym czasie. Poza tym, pracownicy sklepu nigdy nie są obciążani obsługą naszych urządzeń, co jest dla klientów bardzo wygodne.

Dziękuję za rozmowę.

Aromamarketing – zapachowa wizytówka marki [Marcin Kasprzak, ScentCare]

Facebook